Ale co infantylna?
No, ja xD
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dobra, dzisiaj nie spałam całą noc. Nie z przymuszenia. Często tak mam. Ruszyłam dupę z łóżka o 5:00, dokładnie o 4:57. Teraz jest 6:00 u mnie. Po prostu leżałam, starając się usnąć, ale mój arcy-rozgadany mózg (o ile w ogóle go mam xD) mi nie pozwolił. Pamiętam wczorejszy sen. O DZIWO BYŁ NORMALNY!!! No wyobrażacie sobie? Ja nigdy nie mam normalnych snów ;-; Raz mi się śniły Ruskie Dzieci, co mnie nazywały ,,Nowonarodzonym Bożym Dzieckiem", chwyciły mnie za kończynę górną zwaną ręką i zawlekły do swojego domu, ale raczej nas teleportło :O No i ten ich dom, to był mój pokój, te firanki, te okna, no i PRZYKLEIŁY MIĘ MAGJĄ ŁINX DO ŁOKNA. To było dziwne uczucie być nierozłączną ze szybą, nawet jeśli mi się to śniło. No i siedziałam we tym oknu, to moi poddani przyleźli z tronem we łapach. Posadzili mnie siłą woli no i się obudziłam. Jeśli mam być szczera, to sny sprawiają mi ogromną frajdę, chociaż to tylko sny. No to opowiem Wam teraz o tym moim w miarę normalnym śnie. To było tak:
Byłam se z mamą we takim wiesiu, szłyśmy na autobus. Ale mamie się pić zachciało, no to paczamy ----> Akademik. (No dobra, po dłuższej chwili namysłu ten sen jednak nie był normalny. Uff! A już myślałam, że jestem na coś chora. No bo komu normalnemu by się zachciało kupić soczek w Akademiku? No i nie do końca soczek...) Wejście od tyłu. W akademiku jest spożywczako-restauracja. Podchodzimy do baru. Expedientka podaje ,,soczek". Ten soczek to jakaś wóda, czy tam wino, w każdym razie alkochol. Podnosi to do góry i ma radochę. Teraz nagły przeskok wydarzeń ----> Jestem w akademiku. Pierwsza klasa, nowa. Mur zniknął, nie wiem jak i po jaką cholerę. Widziałam tylko dziewczynę z klasy B. Taką Werę. Później się zrobiłam starsza. Miałam swój mały burdel (czyt.pokój) na poddaszu <3 No i dostałam swoją wróżkę, jakąś taką, co mnie będzie uczyć pierdół i zachowania, a nie, to też pierdoła. I teraz najbardziej zaczepisty moment <3 Sklep z pamiątkami ! ♥ (Też w Akademiku się znajdujący <3) To zbyt piękne, by to opisać. Była już po 22, a my mieliśmy spać. Ale mondra jak zwykle ja, poszła Breakować Rulesy. Od czasu do czasu łazili jacyś nauczyciele, a ja biegałam między labiryntami ciuszków. No i najlepszy moment, czyli musiałam, szybko pobiec, odstawić czarną lampeczkę w kształcie kotka na miejsce, no i się schować. I jak myślicie, co zrobiłam? Zawiesiłam się na firankach B) No, później byłam w swoim małym burdelu, z moją wróżką, z moją piżamą. Ta dała mi nową grę. To był trochę przerażający moment. Miałam jechać samochodem. Lecz wszystko działo się za szybko, a ja nie znałam zasad, no i nie skręciłam tam gdzie trzeba. Postać, która była w samochodzie, DOSŁOWNIE rozwaliła się na płocie. To odpychało. Usłyszałam chrzęk łamanych kości, i prysła krew. fuuu i bleee. GAME OVER. Roxy się obudziła. I pewna jestem, że ten sen się zrobił przez te wczorejsze zadanie z przyry. ,,Kasia szła do Akademii Medycznej..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz